niedziela, 22 września 2019

USA: Denver 7-14.09.2019




We wrześniu 2019 pojechałem w podróż służbową do znajdującego się w stanie Colorado (USA) miasta Denver. Miasto nazywane jest Mile High City - znajduje się właśnie na wysokości około 1 mili n.p.m. (dokładnie 1609,3 m.n.p.m). Znajduje się u podnóża Gór Skalistych. W przeszłości w okolicy znajdowało się "centrum" gorączki złota (duże wydobycie złota i srebra). Jest to również rejon zamieszkiwany w przeszłości przez rdzenną ludność - Indian. 
Niestety jako, że nie był to wyjazd urlopowy, dysponowałem ograniczonym czasem, ale najważniejsze miejsca udało się zobaczyć, a nawet wybrać na mecz MLS Colorado Rapids - Los Angeles Galaxy i zobaczyć na żywo Zlatana Ibrahimovicia. 

Pierwszym z odwiedzonych miejsc było jezioro Summit Lake (lustro wody 3963 m.n.p.m), nad którym góruje szczyt Mount Evans (4348 m.n.p.m.).





Kolejnym, nieplanowanym punktem, była zabytkowa kopalnia złota Argo Mills. 



Jedną z rzeczy z którymi kojarzy mi się stan Colorado jest serial South Park. Okazało się, że miasteczko na którym wzorowali się autorzy serialu istnieje, nazywa się Fairplay i znajduje się w południowej części parku Gór Skalistych - South Park). 










Według różnego rodzaju opracować jedną z bardziej polecanych atrakcji jest znajdujący się koło Colorado Springs rezerwat przyrody Garden of the Gods. W "ogrodzie" występują niezwykłe formy czerwonych piaskowców ("Fountain Formation" - wiek późny Karbon). Niezwykłę formy są wynikiem różnic w odporności na erozję formacji skalnych. Jak się okazało, środkowa część stanu Colorado jest bardzo atrakcyjna dla geologów, o czym można się przekonać patrząc na kolejne zdjęcia.



 









Znajomi, którzy wcześniej byli w rejonie Denver polecali mi miasteczko Golden (tutaj historycznie zaczęła się gorączka złota) - bardzo ładnie położone, w otoczeniu gór skalistych. 
W miasteczku znajduje się renomowana uczelnia związana z przemysłem wydobywczym - Colorado School of Mines. Interesującym zajęciem mieszkańców są spływy potokiem na kołach dmuchanych. 









Wracając do atrakcji geologicznych. Formacje skalne bogate są w skamieniałości w postaci kości dinozaurów czy odciski ich stop. Bardzo fajny miejscem jest ścieżka spacerowa Dinosaur Ridge, wzdłuż której przygotowano kilka stanowisk z opisami, które powalają zrozumieć budowę geologiczną regionu. Atrakcją (pewnie głównie dla geologów) jest tutaj zachowana granica stratygraficzna Kreda - Trzeciorzęd. Co jest w niej takiego niezwykłego ? Wyginęły wtedy dinozaury. 














Zdecydowanie największą atrakcją regionu jest Red Rocks Park and Amphitheatre. Jak sama nazwa mówi, jest to park oraz amfiteatr. Jest to świetnie miejsce na spacery wśród czerwonych piaskowców formacji "Fountain". Rzeczą robiącą największe wrażenie jest amfiteatr - scena wraz z trybuną położona pomiędzy dwoma strzelistymi skałami. Myślę, że koncerty tutaj muszą robić potężna wrażenie. Red Rocks Amphitheatre był wzorowany na starorzymskim amfiteatrze na Sycylii w Tarominie. 
Kolejna ciekawostką jest muzeum - znaduje się w nim wystawa "geologiczna" oraz "pokój sław". Są tam zdjęcia z koncertów światowych gwiazd jak The Beatles, Pearl Jam, Sex Pistols. Jednak największą gwiazdą jest John Denver - muzyk country. Muzyka Country jest zdecydowanie najpopularniejszym rodzajem muzyki w środkowej części USA. Proponuję posłuchać https://www.youtube.com/watch?v=IUmnTfsY3hI - wpada w ucho. 























Na koniec relacji zostawiam Denver - centrum miasta, czyli "downtown". Oprócz tego co wyróżnia centra amerykańskich miast, czyli wieżowce, warto zobaczyć The Larimer Square - ulicę pełną restauracji i pubów w stylu europejskim oraz The Market Stree i 16th Street Mall - ulice handlowe również wzorowane na europejskich. W centrum położony jest również stadion The Rockies - drużyny baseball-owej. Z polecanych atrakcji podobno warto wybrać się do Ogrodu Botanicznego oraz Zoo, ale tam nie byłem.













Na koniec zdjęcia z wspomnianego meczu Colorado Rapids - Los Angeles Galaxy. 









czwartek, 29 sierpnia 2019

Lazurowe Wybrzeże 14-18.08.2019

Długi sierpniowy weekend 2019 spędziliśmy na Lazurowym Wybrzeżu. Z reguły nasze podróże odbywają się "poza sezonem", jednak tym razem Wizz Air zrobił nam niespodziankę i za 350 zł kupiliśmy bilety z Krakowa do Nicei.

Nocleg został zabukowany przez AirBnb. Transport odbywał się komunikacja publiczną: autobusami, pociągami, a nawet szybką koleją TGV. Bilety na pociągi polecam kupować przez aplikację francuski kolei OUI.sncf - w czasie naszego pobytu na dworcu w Nicei były ogromne kolejki. Bilety na autobus kupowaliśmy u kierowcy (stała cena - 1,5 euro za kurs bez względu na odległość) poza Monako, gdzie bilety w automacie kosztowały 1,5 euro, a u kierowcy 2 euro. 

Odwiedziliśmy Niceę, Monako, Cannes, Antibes. 


Monako

Jeden z najmniejszych krajów na świecie (2 od końca pod względem powierzchni, mniejszy jest tylko Watykan) - Monako - to właściwie najważniejszy cel wyjazdu. Widać tam przepych, drogie sklepy, samochody, których raczej nie spotyka się na co dzień (oczywiście nie jest to też Dubai). Rozczarowaniem jest plaża w Monte Carlo, ale z drugiej strony marina robi duże wrażenie. Koniecznie trzeba zobaczyć okolicę kasyna oraz do niego wejść i przegrać kilka euro na "jednorękim bandycie". Najlepiej rozpocząć zwiedzanie od Pałacu Księcia Monako i poruszać się w kierunku wschodnim, kończąc dzień na plaży Larvotto. 












Nicea


Jest to dobre miejsce na "bazę". Zarówno do Monako, jak i do Cannes czy Antibes jest dość blisko. W Nicei znajdziemy klimatyczne stare miasto, wzgórze zamkowe z ładnym widokiem i oczywiście Promenadę Anglików ciągnącą się przez kilka km. Plaża niestety jest kamienista.















Cannes

Pawilon festiwalowy to rozczarowanie. Podobnie jak i "aleja gwiazd". Wybrać się tam można tylko w ramach ciekawostki. Na plus dość szeroka plaża. 









Villefranche-sur-Mer

Właściwie nie było w planach zobaczenia tej miejscowości, ale jadąc autobusem do Monako ukazał się nam widok na piękną zatokę (jak się później okazało, w internecie Plage des Mariniers jest określana jako jedna z najbardziej urokliwych na Lazurowym Wybrzeżu). W planach mieliśmy jeden dzień przeznaczony na plażowanie, więc spędziliśmy go w Villefranche. Oprócz fajnej plaży w ładnej zatoce, można pospacerować po przyjemnym miasteczku z tzw. "wąskimi uliczkami". Zdecydowane must see.












Krótko podsumowując, wyjazd nad Morze Śródziemne jest zawsze fajny. Są miejsca zdecydowanie ładniejsze czy to pod względem architektury, wybrzeża (plaż), przyrody czy starożytnych zabytków, jednak Lazurowe Wybrzeże kojarzy się z bogactwem, przepychem oraz oczywiście morzem w kolorze lazurowym. Nawet wspominając, że jedzie się na wakacje na "Lazurowe Wybrzeże" można się poczuć nieswojo - trochę jak burżuj :) Na miejscu okazuje się, że nie jest wcale tak drogo i można znaleźć fajne, klimatyczne miasteczka.